grudnia 30, 2020

KOSMETYCZNE HITY 2020

KOSMETYCZNE HITY 2020

Kosmetyczne Best Nine! To zdecydowanie moja ulubiona seria i jedyna, która regularnie (bo raz w roku) pojawia się na blogu 🙈.

2020 rok pod względem kosmetycznym był bardzo udany, używałam naprawdę fajnych produktów, a wybranie spośród nich tylko dziewięciu było sporym wyzwaniem. Przed wami moje największe perełki, do tych produktów będę chciała wrócić w następnych latach!



1. Rękawiczka peelingująca do twarzy Ovium - rękawiczka o fakturze wafelka, to kolejna propozycja Ani z Ovium, która ma pomóc nam w zmniejszaniu odpadów. Dzięki produktowi możemy znacznie ograniczyć używanie standardowych peelingów, a nawet z nich zrezygnować, rękawiczka posłuży nam dużo dłużej! Jak na Ovium przystało, mamy tutaj 100% organicznej bawełny. Faktura wafelka i delikatnie sztywny materiał pozwalają nam wykonać peeling właściwie bez pomocy innych produktów. Chociaż ja zdecydowanie polecam połączenie rękawiczki z olejem lub olejkiem do demakijażu, co to jest za duet!
Ściągając z twarzy olej przy pomocy rękawiczki możemy wykonać naprawdę przyjemny i delikatny peeling, dostosowując nacisk i czas masażu do własnych preferencji. Skóra po takim zabiegu jest rewelacyjnie miękka, lekko rozświetlona i bardziej napięta. Dopóki nie spróbowałam, nie miałam pojęcia, jak bardzo tego potrzebuję:). Oczywiście, takie mechaniczne peelingi nie są dla każdego, ale fanki gąbek konjack, szczotek do masażu czy mycia, powinny być zadowolone.
Ja zdecydowanie jestem! Używam raz na dwa tygodnie, czasami raz w tygodniu, świetny początek domowego spa.

2. Glow & beauty - naturalny rozświetlacz Fridge - najpiękniejszy rozświetlacz w kremie! Wygląda na skórze fenomenalnie, tworzy przepiękny zdrowy blask, a przy tym prezentuje się bardzo naturalnie. Efekt można stopniować, a sam produkt jest szalenie wydajny. Jestem szczerze zachwycona, nie wiem czy kiedykolwiek widziałam ładniejszy efekt :).



3. Serum rozjaśniające GLOW Olivia Plum - serum GLOW zrobiło na mnie ogromnie dobre pierwsze wrażenie, ale co najważniejsze, utrzymało to uczucie przez następne miesiące. W produkcie znajdziemy  witaminę C, która występuje tutaj nie tylko pod postacią naturalnego oleju z dzikiej róży, czy ekstraktu z aceroli, ale również w formie bardzo stabilnej pochodnej witaminy C (Ascorbyl Tetraisopalmitate). Ta witaminka łatwo wnika w głąb skóry, jest odpowiednia dla wrażliwych cer i oferuje nam cały wachlarz pozytywnych właściwości. Serum GLOW jest kremowe, gęste, szybko się wchłania i zostawia na skórze aksamit! Za pierwszym razem skóra była tak miękka i przyjemna w dotyku, że nie mogłam przestać jej głaskać. Gładkość i poziom nawilżenia, idealne! Serum śmiało może występować solo, ono właściwie zastępuje krem. Cera zyskała ładniejszy koloryt, bardziej wyrównany, jest rozjaśniona i wygląda zdrowo.

4. Sztyft Regenerujący Śliwka Ministerstwo Dobrego Mydła - jak on pachnie! Ludzie złoci! Powiedzieć, że pięknie, to jak nic nie powiedzieć. To najwspanialszy, najsłodszy aromat śliwek w czekoladzie, chce się go zjeść, chce się nim smarować, chce się mieć go zawsze przy sobie. Idea balsamu w sztyfcie nie była mi wcześniej znana, a jest to naprawdę fajne rozwiązanie. Odkręcamy, aplikujemy i nie musimy balsamu w ogóle dotykać. Ja zazwyczaj i tak rozcieram produkt na skórze, ale na upartego nie trzeba tego robić. Sam sztyft potrzebuje chwili na rozgrzanie, a później już bez problemu sunie po skórze, myślę, że to też kwestia temperatury jaką mamy w pomieszczeniu, im chłodniej tym trudniej się z nim współpracuje.
Balsam ma właściwości odżywcze i regenerujące, jest tłuściutki, fajnie zabezpiecza skórę. Ja na początku użyłam go kilka razy do ust i w tej roli jest genialny. Ja jestem oczarowana, wpadłam jak śliwka w kompot ;) i jest to w dużej mierze kwestia zapachu. Czasami odkręcam sztyft tylko po to, żeby go powąchać.


5. Masło do ciała z ekstraktem z bursztynu i olejem z Baobabu Momenty - genialny kosmetyk o wyjątkowym zapachu, jest jak ciepły uścisk, osiędbanie w pełnym wymiarze! Produkt w mojej opinii jest raczej gęstym balsamem, niewiele ma wspólnego z masłami, które zazwyczaj są tłuste i olejowe, ma świetną konsystencję i doskonale się wchłania. To treściwy produkt, ale nieobciążający. Używanie go jest ogromną przyjemnością, cała seria prezentuje się pięknie.

6. Balsam ochronny do ust (304) Couleur Caramel - idealny balsam do ust! To nie jest typowe, szybko znikające z ust, oleiste masełko. Bardzo ciężko opisać mi jego konsystencję i chyba nie mam jej nawet do czego porównać. To taka gęsta maź. No nie brzmi to zbyt dobrze, ale uwierzcie, jest cudowne. Według mnie to najlepiej chroniący usta kosmetyk, szczelnie je otula, nawilża, odżywia, nie lepi się i do tego wygląda na ustach pięknie, jak błyszczyk. Idealny na dzień i na noc. W działaniu nieco przypomina mi balsam od Resibo, tylko coś, sama nie wiem co, sprawia, że ten z CC jest lepszy, ale z kolei nie jest wegański.

7. Lakiery Ella Milawegańskie, certyfikowane przez PETA i Logical Harmony.
Hybrydy vs "zwykłe" lakiery. To nie u mnie, należę do tej trzeciej grupy, czyli przez większość czasu moje paznokcie są gołe i wesołe, a do tego obcięte na krótko. Bo chociaż uwielbiam mieć je pomalowane i wypielęgnowane, to samej czynności już nie lubię. Dlatego też lakiery Ella Mila tak bardzo mi się spodobały. Po pierwsze super kryją już po jednej warstwie, po drugie szybko schną. No i po trzecie, nawet moja niewprawiona ręka sobie radzi, naprawdę łatwo się z nimi współpracuje. I tak z dziewczyny właściwie bez lakierów do paznokci stałam się posiadaczką aż pięciu kolorów i jednego topu! To chyba o czymś świadczy ;).



8. Olejek hydrofilowy Goodbye Dirt Lost with Botanicals - mamy tutaj 100 ml super wydajnego olejku do demakijażu, o zapachu świeżo wyciśniętych cytrusów 🍋, trochę takie Nimm 2! Piękny soczysty kolor i idealna kompozycja olejów oraz ekstraktów. Mój ulubiony sposób aplikacji to zdecydowanie nałożenie olejku na suchą skórę i delikatny masaż. To jest cudowny relaks i aromaterapia. Olejek bardzo dobrze rozpuszcza makijaż (czasami jedynie z tuszem do rzęs jest problem), a po kontakcie z wodą emulguje. I to tak serio emulguje, w 100%, bez filmu czy tłustości, a przy tym nie ściąga skóry, pozostawia ją miękką i pełną blasku. Ja od czasu do czasu olejku używałam też do masażu z płytką gua sha, to był sposób, żeby jeszcze dłużej cieszyć się tym zapachem i właściwościami olejku :). Występował u mnie zatem nie tylko wieczorem, ale też o poranku i do masaży... w skrócie, na okrągło używałam go jakieś 5 miesięcy.
 


9. Have Some Tan! Naturalny tonik samoopalający Resibo - jestem fanką delikatnej opalenizny, wydaje mi się, że moja skóra wygląda wtedy zdrowiej i po prostu ładniej, dlatego też często sięgam po naturalne produkty do opalania (nie bez powodu zużyłam już kilka słoików balsamu brązującego od Mokosh). Nic dziwnego, że ta nowość od razu pojawiła się w mojej kosmetyczce, forma toniku zdecydowanie ułatwia aplikowanie tego typu produktów na twarz, bo nie musimy rezygnować z kolejnych etapów pielęgnacji. Tonik zdecydowanie spełnia swoją misję, opala delikatnie, a efekt możemy stopniować, jest łatwy w użyciu i nie robi plam, trzeba jedynie uważać na linię włosów, nie wysusza skóry. Super!





Tak się prezentuje moje kosmetyczne Best Nine! Napiszcie swoich największych ulubieńców, może znajdują się wśród nich kosmetyki z mojej listy.

Widzimy się w 2021! Wszystkiego dobrego dla nas!🥂

listopada 12, 2020

Trawiaste - Żel ze słodkiego lata. Recenzja.

Trawiaste - Żel ze słodkiego lata. Recenzja.

    Gdybym miała przyznawać nagrody w kategorii nazwa kosmetyku, Trawiaste i ich Żel ze słodkiego lata odbieraliby właśnie główną wygraną 🏆. Jak to brzmi, jak to zachęca! No przyznajcie sami. Najwspanialsze jest jednak to, że w tej buteleczce naprawdę zostało zamknięte lato wraz z jego dobrodziejstwami, jabłkami, żurawiną, owocami jałowca, miętą...


Skład jest absolutnie wyjątkowy - ekstrakty, fermenty, algi...

Ingredients (INCI):Aqua, Glycerin, Coco Glucoside, Beta Vulgaris Root, Leuconostoc/Radish Root Ferment Filtrate, Vaccinium Macrocarpon (Cranberry) Fruit, Juniperus Communis Fruit, Pyrus Malus (Apple) Fruit, Kaolin, Lactobacillus (and) Cocos Nucifera (Coconut) Fruit Extract, Carapa Guaianensis (Andiroba) Seed Oil, Ribes Nigrum Seed Oil, Astrocaryum Murumuru Seed Butter, Saponaria Officinalis Root Extract, Pinus Sylvestris Bud Extract, Plantago Ovata Husk, Sambucus Nigra Flower Extract, Viscum Album Extract, Water infusion of Betula Alba Bark, Algin, Citrus Nobilis Peel Oil, Elettaria Cardamomum Seed Oil, Litsea Cubeba Oil, Curcuma Longa Root Oil, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Mentha Viridis Leaf Oil, Limonene, Citral, Linalool, Geraniol.

Składniki: woda, gliceryna roślinna,poliglukozyd z kokosa, ekstrakt z buraka, ekstrakt z korzenia rzodkwi,ekstrakt z owoców żurawiny, ekstrakt z jabłek, glinka biała, bakterie fermentacji, ekstrakt z fermentacji kokosa, surowy olej andiroba, surowy olej z czarnej porzeczki, surowe masło murumuru, ekstrakt z korzenia mydlnicy lekarskiej, ekstrakt z pąków sosny, łuska babki jajowatej, ekstrakt z jemioły lekarskiej, ekstrakt z owoców jałowca, wodny wyciąg z kory brzozy, ekstrakt z alg brunatnych,naturalny olejek mandarynkowy, naturalny olejek z kardamonu, naturalny olejek may chang, naturalny olejek z kurkumy, olejek z geranium, olejek z mięty zielonej, naturalnie występujące w olejkach alergeny* 

Inci oraz składniki ze strony produktu - klik.

    Sam żel ma konsystencję konfitury, Tawiaste zabutelkowali dżemy i polecili myć nimi nasze buzie 😉. Takie jest właśnie wrażenie i jest ono niesamowicie przyjemne, choć równie specyficzne.
Ja obowiązkowo aplikuję ten dżemik na suchą skórę, robię masaż, rozkoszuję się zapachem i formułą. W środku znajdziemy delikatne drobinki, ale jest ich na tyle niewiele, że nie ma się czego obawiać. Po kontakcie z wodą konfitura emulguje i zmywa się bez żadnych problemów, pozostawiając skórę miękką, promienną i odżywioną.

Dawkuję sobie tę przyjemności i nie używam żelu codziennie, traktuję go jako element spa, delikatny peeling, na pewno nie jako codzienny żel do oczyszczania.
No właśnie, czy to jest kosmetyk, który trzeba mieć w łazience? Nie.
To prawdziwa gratka dla pielęgnacyjnych świrów ;). Dla osób, które uwielbiają kosmetyki, a w szczególności wyjątkowe formuły i składy. Nie wyobrażam sobie, żeby traktować ten żel jako podstawowy, codzienny produkt w dwuetapowym oczyszczaniu. Ten dżemik zasługuje na to, żeby go doceniać i cieszyć się jego towarzystwem.
    Nie mogę też nie wspomnieć o tym, że żel jest przepiękny, ta buteleczka z korkiem zachwyca i cieszy oko. Czy jest wygodna? Nie. Czy jest praktyczna? Nie. Czy mi to przeszkadza? Niet 🙃. Warto jeszcze raz w tym miejscu wspomnieć, że jest to dodatkowy (i genialny!) element w rutynie pielęgnacyjnej, nie każdy musi go mieć, ale myślę, że każdy kto kocha pielęgnację go doceni.

   Za możliwość przetestowania tego cuda, dziękuję dziewczynom ze sklepu Sos Skinpolecam zajrzeć do ich sklepu, po produkty Trawiaste i nie tylko:). Spójrzcie tylko jak przepięknie pakowane są zamówienia!



    A wy koniecznie dajcie mi znać, czy miałyście już okazję poznać ten wyjątkowy dżemik, a może polecacie inne kosmetyki marki?

grudnia 30, 2019

KOSMETYCZNE HITY 2019

KOSMETYCZNE HITY 2019
Ależ ten czas leci! Znowu spotykamy się przy hitach roku, czyli kosmetykach
i tym razem również akcesoriach które mnie zachwyciły i do których będę chciała wrócić w 2020 roku. Jeśli nie widziałaś zeszłorocznego zestawienia, wystarczy że klikniesz tutaj. Nie ze wszystkimi kosmetykami z tamtej listy spotkałam się ponownie, ale nadal bardzo ciepło je wspominam. 
Nie przedłużając, przed wami perełki tego roku


1. Szampon w kostce do włosów Cztery Szpaki - pierwsze spotkanie z takim formatem i od razu miłość, kolejne opakowanie już w użyciu. Genialne rozwiązanie produkujące mniej śmieci i przede wszystkim produkt, który moje włosy szalenie polubiły. Bardzo, ale to bardzo dobrze się pieni i bez problemu rozprowadza, ja masuję głowę bezpośrednio kostką, to raczej nie jest najlepszy dla naszych włosów sposób, ale u mnie sprawdza się najlepiej.
Szampon nie należy do najdelikatniejszych, ale też nie podrażnia, dobrze domywa, radzi sobie nawet z olejami, łatwo się spłukuje i nie pozostawia włosów tępych w dotyku, wybaczy brak odżywki, chociaż ja zawsze staram się jej użyć. Co dla mnie bardzo ważne, włosy po myciu bez problemu się rozczesują, są odbite od nasady i przyjemne w dotyku. Przechowywany w woreczku z firanki i odwieszany w suche miejsce po użyciu, cieszę się dzięki temu sporą wydajnością - ok. 3 miesięcy.
2. Emulsja oczyszczająca Atopik Finland - czyli kosmetyk prosto z Finlandii. Emulsja jest mleczna, delikatna, radzi sobie z makijażem całkiem nieźle, ale najbardziej lubię jej używać rano, to jaka skóra jest po niej miękka..., chyba nie miałam wcześniej takiego produktu do oczyszczania. Mam ochotę głaskać i miziać, mega komfort! W składzie nie znajdziemy silnych detergentów, nie ma mowy o naruszaniu warstwy hydrolipidowej, zamiast tego substancje zmiękczające, woda różana i charakterystyczny dla linii Sensitive fiński organiczny olej owsiany. Bardzo doceniam właściwości łagodzące i regenerujące, świetnie opiekowała się skórą podczas chłodniejszych miesięcy.



3. Sok/tonik/esencja Juice in motion Lush Botanicalsto była miłość od pierwszego użycia, wyjątkowa dwufazowa formuła i niewymuszona wielozadaniowość. Mamy tutaj połączenie toniku oraz esencji; mieszankę olejów, ekstraktów, soku z aloesu, mleczka pszczelego. Chociaż skład jest niezwykle bogaty to nie obciąża, przy początkowych spotkaniach moja sucha skóra dosłownie wypijała ten kosmetyk i prosiła o dokładkę. Po kilku tygodniach, kiedy kondycja cery zdecydowanie się poprawiła zaczął zostawiać na buzi delikatną warstewkę, aksamit. Zdarzały się dni, że swoją rutynę pielęgnacyjną kończyłam na soczku, nie nakładałam na buzię nic więcej i mimo to niczego jej nie brakowało. Komfort jaki daje, zdrowy glow i poziom zaopiekowania skóry jest nieporównywalny z żadnym innym kosmetykiem tego typu. Pod koniec terminu ważności zaczęłam używać również do ciała, oczywistym było zahaczanie tonikiem o szyję czy dekolt, finalnie dotarł do samych stóp, bo działanie tego niepozornego malca to magia!
Warto wspomnieć jeszcze o zapachu - cytrusowym, energetyzującym, najpiękniejszym na świecie 🍋🥝. Nie wskażę wad, bo w moim przekonaniu ten produkt ich nie ma, zdecydowanie warty swojej ceny.
4. Szczotka do masażu na sucho Lullalove - moja skóra jeszcze nigdy nie była tak gładka! Kosmetyki wchłaniają się rewelacyjnie a sam zabieg jest dla mnie cudownie relaksujący. Włosie z agawy może początkowo wydawać się zbyt ostre, ale to kwestia przyzwyczajenia. Ratuje zmęczone po treningu mięśnie, rano pobudza, a wieczorem rozluźnia. Peelingi całkowicie poszły w odstawkę, uwielbiam!



5. Rozświetlający krem SPF 30 Clochee - trzeba nauczyć się z nim obchodzić, wypracować własną, najlepszą dla siebie technikę nakładania, ale warto. Krem nie tylko pielęgnuje skórę i chroni przed promieniowaniem UVA i UVB, ale też z powodzeniem zastępuje podkład. Kolor jest dosyć jasny, w żółtych tonach, dobrze stapia się ze skórą. Po zastygnięciu jest bardzo trwały, delikatnie rozświetla, wytrzymuje na twarzy bez problemu cały dzień. Można osiągnąć nim efekt naturalnie zdrowej skóry, ale...
Żeby nie było idealnie, produkt ma też swoje minusy, choćby trudność nakładania - trzeba to robić szybko i dokładnie, krem dosyć szybko zastyga i źle roztarty będzie tworzył smugi. Lubi znaleźć i podkreślić suche skórki, nawet gdy wydaje nam się, że ich nie mamy. Niechętnie się buduje, próba dołożenia kolejnej warstwy zwykle kończy się niepowodzeniem. Wydajność bardzo dobra, choć nieco wymuszona z uwagi na brak możliwości budowania krycia, to niestety też przyczynia się do niższej ochrony przeciwsłonecznej. Mimo tych wad naprawdę go lubię, razem z minerałami tworzy zgrany duet i nie pamiętam kiedy ostatnio sięgnęłam po klasyczny podkład.

6. Regenerujący krem do twarzy anti-pollution Malina od Mokosh - idealny krem pod makijaż, szybko się wchłania, nawilża łagodzi. Konsystencja puszystego musu i słodko-kwaśny zapach malin, to połączenie które umila poranki. Nie jest tłusty, obciążający, nie wyświeca skóry, chociaż pozostawia na niej delikatną warstewkę. Składniki aktywne, ekstrakty i soki owocowe mają chronić naszą cerę przed negatywnymi czynnikami zewnętrznymi i zanieczyszczeniami, prewencja którą warto wprowadzić do swojej pielęgnacji. 



7. Krem liftingujący pod oczy Bema Love Bio - bajka! Czy rzeczywiście liftinguje, nie wiem... Ale wiem na pewno, że moja skóra pod oczami go uwielbia. Zapakowany w wygodną tubkę, jest dosyć gęsty przez co wymusza nakładanie poprzez wklepywanie, czyli tak jak powinniśmy to robić ;). Wchłania się bardzo szybkonapina skórę pod oczami bez uczucia ściągnięcia. Co dla mnie najważniejsze - idealnie współgra z korektorem Couleur Caramelutrzymuje poziom nawilżenia i zapobiega zbieraniu się kosmetyków w zmarszczkach mimicznych.
Bazę zamiast wody tworzą hydrolaty, w tym przypadku z róży damasceńskiej i kwiatów gorzkiej pomarańczy, dalej ekstrakt z kwiatów chabra bławatka, masło shea oraz oleje.


8. Wielorazowy płatek do demakijażu Ovium - idealnie miękkie, bawełniane, certyfikowane płatki, które podbiły serca wielu z was. Świetne rozwiązanie less waste, ponieważ oprócz tego, że Ovium są w 100% kompostowane, to wystarczają na ok. 3 miesiące (gdy używamy jednego płatka). Zastąpiły już kilkanaście tysięcy (!) jednorazówek. Delikatne dla skóry i tworzone z najwyższą starannością. Więcej o owieczkach pisałam tutaj


9. Błyszczyk Lily Lolo w odcieniu Cocktail - to produkt, który jest ze mną najkrócej i jeszcze nie doczekał się własnej recenzji na moim instagramie, ale zapewniam, że to się zmieni. Błyskawicznie podbił moje serce i usta ;). Pokochałam za piękny brzoskwiniowy odcień, krycie i przede wszystkim pielęgnację ust, koniec suchych skórek, gdy ten gość jest na warcie. Bardzo to doceniam i mam nadzieję, że wpadniecie na pełną recenzję tego produktu w styczniu.



Tak się prezentuje moja dziewiątka. Jestem ciekawa czy widzicie wśród niej też swoich ulubieńców oraz czy same robicie tego typu kosmetyczne podsumowania roku :).
 Do zobaczenia w 2020!


lipca 07, 2019

Idealny wielorazowy płatek - Ovium

Idealny wielorazowy płatek - Ovium
Uwaga! Przed wami nowa jakość wielorazowych płatków kosmetycznych, czyli idealnie miękkie, kompostowalne, certyfikowane płatki Ovium.

Na początek kilka faktów:
Ovium powstało z potrzeby zmian, za całe zamieszanie odpowiedzialna jest Ania, którą możecie znać z Instagrama jako Kosmotesty ❤.
Płatki szyte są w Polsce, materiał (100% organiczna bawełna) posiada certyfikat GOTS - oznacza to, że cały proces produkcyjny spełnia rygorystyczne normy, odbywa się z poszanowaniem pracowników oraz środowiska.



Płatki możecie kupić na stronie ovium.pl w zestawie składającym się z sakiewki z bawełny organicznej do przechowywania czystych płatków, woreczka z bawełny organicznej do suszenia płatków i 7 sztuk płatków, zestawie premium, w którym sakiewka oraz woreczek uszyte są z bawełny satynowej oraz pojedynczo.

Jeden płatek powinien starczyć na około 3 miesiące, zakładając że używasz jednego.

Kilka słów od Ani, właścicielki Ovium:
Po kilku miesiącach stosowania swojego egzemplarza, znalazłam mój sposób na dbanie o płatki, oto jak ich używam:
  1. Zwilżam płatek wodą, aby wchłonął mniej produktu do demakijażu
  2. Nasączam płatek płynem micelarnym
  3. Przykładam do oczu i odczekuję kilka-kilkanaście sekund. Staram się nigdy nie pocierać okolicy oka. Zdejmuję makijaż przykładając płatek.
  4. Pozostałą część twarzy przecieram delikatnie drugą stroną płatka
  5. Piorę płatek mydłem gospodarczym i wkładam do woreczka, aby się wysuszył
  6. Raz na jakiś czas piorę płatki w pralce razem z jasnym praniem – maksymalna temperatura prania: 60°C
  7. Płatki naturalnie tracą swoje włókna – należy je wymieniać na nowe po upływie około 3 miesięcy – używając jednego. Korzystając z zestawu 7 sztuk, czas ten wydłuży się do 21 miesięcy. Oczywiście, jeśli wymagasz idealnej miękkości, możesz wymienić płatek wcześniej. Ja swój wyrzucę dopiero kiedy zużyję go tak bardzo, jak to możliwe
  8. Dla dodatkowej higieny i miękkości, można płatki prasować. Ja ten krok pomijam. Maksymalna temperatura prasowania to 100 °C – jedna kropka na żelazku


Ja przez cały czas nie mogę wyjść z podziwu, bo ten zestaw to małe dzieło sztuki, jest absolutnie piękny, tak dopracowany, estetyczny, mnie ogromnie zachwycają takie detale i mogę się nad tym rozwodzić w nieskończoność.

Same płatki są natomiast szalenie miękkie, miłe dla skóry, nieco większe od standardowych wacików. Bałam się, że ta delikatność może okazać się zgubna i płatki nie przetrwają zbyt wiele, ale okazuje się, że to bardzo dzielne maluchy, dobrze dopierają się za pomocną gospodarczego mydełka i chętnie wskakują do pralki.
Ovium są stworzone bez kompromisów i jestem pewna, że spełnią oczekiwania najbardziej wymagających.

Pojedyncze płatki możecie kupić w przez internet w sklepach: Skin Trust, Trzy Zorze, Lost Alchemy, Dash of Glam, Krokusowe, Degustacja Sklep.

maja 05, 2019

ORGANIQUE - Odmładzający krem na dzień

ORGANIQUE - Odmładzający krem na dzień
Odmładzający krem na dzień marki Organique, to bardzo przyjemny produkt, mimo składu konkretnie wypełnionego olejami oraz ekstraktami, zachowuje idealną lekkość.
Genialnie sprawdza się na dzień, ładnie wchłania, pozostawia na skórze delikatny ochronny film, świetnie współgra z makijażem. 
Przy wieczornej pielęgnacji rzeczywiście jest dla mojej suchej cery zbyt lekki, szybko odczułam delikatne ściągnięcie skóry.



Informacje od producenta: Day Face Cream Goji Berry to lekki krem do twarzy, polecany do pielęgnacji skóry z oznakami starzenia, zmęczonej, wymagającej stymulacji i odnowy. Zawiera koktajl naturalnych składników aktywnych, wzmacniających, ujędrniających i pobudzających procesy regeneracji.
Formułę wzbogacono olejem SPF, który w naturalny, biologiczny sposób chroni skórę przed promieniowaniem słonecznym.
Produkt dedykowany jest cerom dojrzałym i myślę, że właśnie u tych ma największy potencjał i sprawdzi się najlepiej, kompleks ekstraktów z makroalgi czerwonej i drzewa tara ma wygładzać i napinać skórę, wizualnie zmniejszając widoczność zmarszczek
Podczas pobytu w domu rodzinnym krem ten cieszył się nadzwyczajnym zainteresowaniem, regularnie podkradany przez obojga rodziców, szczególnie do gustu przypadł tacie. Tata 👨🏻 odnotował wygładzenie, złagodzenie i nawilżenie, krem przede wszystkim szybko zregenerował zbyt często wystawianą w ostatnim czasie na słońce skórę.

Chociaż u mnie efekty stosowania nie są tak spektakularne, krem dobrze się spisywał i zdecydowanie polubił z moją cerą.

Skład: AQUA, ORYZA SATIVA BRAN OIL (olej ryżowy), CAPRYLIC/ CAPRIC TRIGLYCERIDE (emolient), ISOAMYL LAURATE (składnik otrzymywany z nasion pszenicy i oleju kokosowego), SESAMUM INDICUM SEED OIL (olej sezamowy), CETEARYL GLUCOSIDE (emulgator), CETEARYL ALCOHOL (emolient), SORBITAN OLIVATE (emolient), GLYCERIN (substancja nawilżająca), BETAINE (aminokwas, substancja silnie nawilżająca), GALACTOARABINAN (substancja otrzymywana z modrzewia, działanie anti-aging), PARFUM (aromat), ALOE BARBADENSIS LEAF JUICE (sok aloesowy), LYCIUM BARBARUM FRUIT EXTRACT (ekstrakt z owoców goji), PANAX GINSENG ROOT EXTRACT (wyciąg z korzenia żeń-szenia), KAPPAPHYCUS ALVAREZII EXTRACT (ekstrakt z makroalgi czerwonej), CAESALPINIA SPINOSA FRUIT EXTRACT (ekstrakt z drzewa tara), ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF EXTRACT (wyciąg z rozmarynu), HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL (olej słonecznikowy), TOCOPHEROL (witamina E), XANTHAN GUM (guma ksantanowa), BENZYL ALCOHOL (konserwant), SALICYLIC ACID (kwas salicylowy), SORBIC ACID (konserwant), PROPANEDIOL (glikol roślinny), TETRASODIUM GLUTAMATE DIACETATE (antyoksydant)


Skład jest bardzo przyjemny, żadnych kontrowersyjnych substancji, dużo składników aktywnych.Kosmetyk zapakowany jest w wygodną, higieniczną tubkę o pojemności 50 ml.
Do kupienia TUTAJ.


kwietnia 15, 2019

Nawilżający krem z olejkiem z owoców Pracaxi i liftingujący krem pod oczy Bema Love Bio - recenzja

Nawilżający krem z olejkiem z owoców Pracaxi i liftingujący krem pod oczy Bema Love Bio - recenzja
Niepozornie wyglądające kremy marki Bema naprawdę zaskoczyły mnie swoją jakością, te włoskie kosmetyki dostępne w sklepie Ekozuzu rozbudziły moją ciekawość na tyle mocno, że z pewnością sięgnę po inne ich produkty.


Nawilżający krem z olejkiem z owoców Pracaxi wywiązuje się ze swoich obietnic, bardzo dobrze nawilża i regeneruje skórę, przy czym nie jest tłusty. Chociaż używam go głównie przy okazji wieczornej pielęgnacji, krem równie dobrze radzi sobie nałożony pod makijaż, szybko się wchłania i pozostawia na skórze jedynie delikatnie aksamitną powłoczkę. 
Produkt bazuje na hydrolacie z liści oczaru, który ma działanie regenerujące 
i łagodzące, a także antybakteryjne oraz na bogatym w witaminę C ekstrakcie z rumianku, składniki aktywne to również oleje - ryżowy oraz sojowy, aloes, wyciąg z korkowca amurskiego.
Masełkowa konsystencja jest bardzo wydajna, a sam produkt zapakowany jest 
w elegancki szklany słoiczek.

Skład:
Hamamelis  Virginiana* Water, Chamomilla  Recutita *Flower Water, Aqua/Water, Cetearyl Alcohol, Propylheptyl Caprylate, Cetearyl Glucoside, Glycerin, Dicaprylyl Carbonate, Chamomilla Recutita*(Matricaria)Flower Water, Hamamelis Virginiana* (Witch Hazel)Water, Oryza Sativa (Rice)Germ Oil, Glycine Soja* (Soybean) Oil, Cocoglycerides, Potassium Cetyl Phosphate, Olea Europaea* (Olive) Fruit Oil, Phellodendron Amurense Bark Extract, Aloe Barbadensis* Leaf Extract, Hordeum Distichon (Barley)Extract, Vitis Vinifera* (Grape) Seed Oil, Santalum Album (Sandalwood) Extract, Pentaclethra Macroloba Seed Oil*, Benzyl Alcohol, Tocopherol, Glyceryl Caprylate, Citric Acid, Kaolin, Dehydroacetic Acid, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Parfum/Fragrance.

*produkowane z rolnictwa ekologicznego
Pojemność: 50 ml, cena 78 zł, do kupienia TUTAJ


Liftingujący krem pod oczy - bajka! Czy rzeczywiście liftinguje, nie wiem... Ale wiem na pewno, że moja skóra pod oczami go uwielbia. Zapakowany 
w wygodną tubkę, jest dosyć gęsty przez co wymusza nakładanie poprzez wklepywanie, czyli tak jak powinniśmy to robić ;).
Wchłania się bardzo szybko, napina skórę pod oczami bez uczucia ściągnięcia. Co dla mnie najważniejsze - idealnie współgra z korektorem Couleur Caramel, utrzymuje poziom nawilżenia i zapobiega zbieraniu się kosmetyków w zmarszczkach mimicznych.

Tutaj również bazę zamiast wody tworzą hydrolaty, w tym przypadku z róży damasceńskiej i kwiatów gorzkiej pomarańczy, dalej ekstrakt z kwiatów chabra bławatka, masło shea oraz oleje.


Skład:
Rosa Damascena* Flower Water, Citrus Aurantium Amara*Flower Water, Centaurea Cyanus*Flower Water, Butyrospermum Parkii*(Shea)Butter, Candelilla Cera/Candelilla Wax, Olus Vegetable Oil, Hydrogenated Vegetable Oil, Shorea Stenoptera Butter, Cetearyl Glucoside, Cetearyl Alcohol, Coco-Caprylate, Propylheptyl Caprylate, Polyglyceryl-2 Dipolyhydroxystearate, Glycerin, Oryza Sativa (Rice)Starch, Titanium Dioxide, Mica, Tocopherol, Citric Acid, Dehydroacetic Acid, Benzyl Alcohol, Olea Europaea*(Olive)Fruit Oil, Persea Gratissima*(Avocado)Oil, Simmondsia Chinensis*  (Jojoba) Seed Oil, Porphyridium Polysaccharide, Hydrolyzed HibiscusEsculentus Extract, Dextrin, Ilex Paraguariensis Leaf Extract, Sodium Stearoyl Glutamate, Crocus Sativus, Pisum Sativum (Pea) Extract, Avena Sativa *(Oat)Kernel Extract, Sodium Cocoyl Glutamate, Sodium Lactate, Sodium Benzoate, Sucrose Dilaurate, Maltodextrin, Porphyra Umbilicalis Extract, Potassium Sorbate, Sodium Benzoate, Xanthan Gum, Parfum***/Fragrance, Linalool**, Limonene**, Geraniol**.

*produkowane z rolnictwa ekologicznego
**wyciągi z olejków roślinnych
***100% naturalny zapach

Pojemność: 20 ml, cena 58 zł, do kupienia TUTAJ.


Oba kremy pachną podobnie, bardzo delikatnie, dla mnie jak waniliowy budyń 
i migdały 😋, w każdym razie nie powinny drażnić nosa. 
Składy rewelacyjne, działanie również, Bema zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie. Chętnie sięgnę po inne kosmetyki marki. 


marca 23, 2019

Deborah BB Cream Formula Pura - krem BB 5w1

 Deborah BB Cream Formula Pura - krem BB 5w1

Hej w sobotę! 🌞 W zeszłym tygodniu trafiła do mnie przesyłka zawierająca nowości marki Deborah, w ramach współpracy otrzymałam do testów krem BB i róż z serii Formula Pura

Nie używałam wcześniej kosmetyków tej marki, ale ta gama skutecznie mnie zainteresowała, obietnica czystych formuł, bez silikonów, wazeliny czy parabenów brzmi zachęcająco.
Informacje od producenta: Podkład BB Cream 5w1 został opracowany w sposób gwarantujący wysoką tolerancję, a jednocześnie najwyższą skuteczność. Unikalna receptura 5w1 to lekka, nawilżająca formuła zawierająca aż 97% naturalnych składników. Wygładza, wyrównuje koloryt, minimalizuje niedoskonałości. Zawiera ekran chroniący przed zanieczyszczeniami oraz emitowanym przez sprzęty elektroniczne niebieskim światłem, dzięki czemu zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry. Podkład wzbogacony jest w pigmenty dopasowane do cery, które zapewniają skórze zdrowy, równomierny blask. Pudrowe wykończenie maskuje drobne zmarszczki i pory oraz minimalizuje niedoskonałości skóry. Nie zawiera parabenów, silikonu, wazeliny, akrylanów i substancji zapachowych. Odpowiedni dla skóry wrażliwej i bardzo wrażliwej. Hipoalergiczny i niekomedogenny.



















W moje ręce trafił krem BB w odcieniu 01 Beige i jest to kolor... bardzo, bardzo ciemny. W ofercie marki są jeszcze dwa jaśniejsze kolory - 00 Ivory i 0 Fair.


Mimo przerażającej pomarańczki 🍊 muszę przyznać, że kosmetyk wygląda na skórze bardzo ładnie. BB Cream w swojej formule przypomina raczej podkład, ma naprawdę dobre krycie, przyjemnie się rozprowadza i zastyga na półmat. Na mojej suchej skórze utrzymywał się spokojnie kilka godzin i nie wymagał poprawek, ale jak pewnie się domyślacie testowałam go jedynie w warunkach domowych 😉.



Wracając do składu - jest naprawdę niezły, zawiera 97% składników naturalnych, filtry, substancje kondycjonujące skórę, zła wiadomość dla osób unikających aluminium i fenoksyetanolu, te składniki również znajdują się w Inci.

Skład: AQUA, COCO-CAPRYLATE/CAPRATE (roślinny emolient otrzymywany z oleju kokosowego, kondycjonuje skórę), UNDECANE (emolient akceptowany przez Ecocert), TITANIUM DIOXIDE [NANO] (fitr mineralny), POLYGLYCERYL-3 DIISOSTERATE (emolient pochodzenia roślinnego), ISOAMYL LAURATE (emolient otrzymywany z nasion pszenicy i oleju kokosowego), TRIDECANE (emolient), PROPANEDIOL (glikol roślinny), SILICA (krzemionka), SODIUM CHLORIDE (chlorek sodu, zagęstnik), GLYCERIN (gliceryna, posiada właściwości higroskopijne), ORYZA SATIVA BRAN OIL (olej ryżowy), BIOSACCHARIDE GUM-4 (substancja żelująca, wytwarzana z soi i kukurydzy), HELIANTHUS ANNUUS SEED OIL (olej z nasion słonecznika), TOCOPHEROL (witamina E), LYCOPENE (antyoksydant), HYDROGENATED CASTOR OIL (uwodorniony olej rycynowy), MAGNESIUM SULFATE (stabilizator emulsji), STEARIC ACID (emulgator), MICA (mika, pigment mineralny), ALUMINA (korund), ALUMINUM OXIDE, ALUMINUM HYDROXIDE (wodorotlenek glinu), ETHYL VANILLIN (substancja zapachowa), CAPRYLYL GLYCOL (emolient tłusty), SODIUM LAUROYL GLUTAMATE (substancja konsystencjotwórcza pochodzenia naturalnego), XANTHOPHYLL (flawonoid, wspomaga skórę w walce z wolnymi rodnikami), LYSINE (aminokwas), MAGNESIUM CHLORIDE (sól mineralna), 1,2-HEXANEDIOL (konserwant), PHENOXYETHANOL (konserwant); +/- CI 77891, CI77491, CI 77492, CI 77499


Róż w odcieniu 01 ma ładny kolor i lubiane przeze mnie satynowe wykończenie. Wygląda na skórze świeżo i naturalnie.

Pędzelek dołączony do produktu jest raczej nieporozumieniem, czy któraś z Was potrafiłaby się nim pomalować? Według mnie to całkowicie zbędny dodatek, sam kosmetyk jest jednak warty zainteresowania, nie robi plam i współpracuje nawet z takim laikiem, jak ja.



Skład: MICA, ALUMINUM STARCH OCTENYLSUCCINATE (sól aluminiowa, ma działanie matujące), OCTYLDODECYL STEAROYL STEARATE (emolient tłusty), MAGNESIUM CARBONATE (węglan magnezu, absorbuje wilgoć), MAGNESIUM MYRISTATE (substancja konsystencjotwórcza), CANOLA OIL (olej rzepakowy), SIMMONDSIA CHINENSIS SEED OIL (olej jojoba), LAUROYL LYSINE (substancja konsystencjotwórcza pochodzenia naturalnego), ETHYL VANILLIN (substancja zapachowa), TOCOPHERYL ACETATE (witamina E), SORBIC ACID (konserwant) +/- CI 77891, CI 77491, CI 15850, CI 77499, CI 77492, CI 77007, CI 77742






Produkty Deborah Formula Pura pozytywnie mnie zaskoczyły, róż na pewno ze mną zostaje, a jeśli chodzi o krem BB, wyruszę na poszukiwania jaśniejszego koloru. 
Copyright © 2016 dzisiaj ania , Blogger