lutego 14, 2019

COMMLEAF - RÓŻANA MASECZKA NA NOC

COMMLEAF - RÓŻANA MASECZKA NA NOC
Lubicie azjatyckie kosmetyki? Pamiętam jak swojego czasu szturmem podbiły serca wielu z nas, robiąc rewolucję w podejściu do kosmetyków. Wschodnia pielęgnacja miała bardzo duży wpływ również na moje dbanie o siebie. Za sprawą "Sekretów urody Koreanek" w mojej kosmetyczce pojawiły się olejki myjące, esencje, sera, maseczki, czy tak ważne filtry UV. To zdecydowanie był początek mojej świadomej przygody z kosmetykami.

Dzisiaj przychodzę do was z Różaną Maseczką Całonocną, którą otrzymałam dzięki uprzejmości Commleaf oraz sklepu z azjatyckimi kosmetykami koreanunicorn.pl



Całonocne maseczki, które ze względu na łatwość użycia i szybkie efekty pokochały Koreanki, chyba nie zadomowiły się u nas w takim stopniu, jak inne azjatyckie kosmetyki, a szkoda, bo to ciekawe uzupełnienie pielęgnacji. My smacznie śpimy, a składniki aktywne pracują💆🏻‍♀️, świetnie!

Maseczka ma konsystencję żelu, rozprowadzam ją na twarzy dołączonym do zestawu silikonowym pędzelkiem, czasami też dłońmi, omijając okolice oczu. Maska dosyć szybko i w znacznym stopniu się wchłania, pozostawiając na cerze wyraźnie wyczuwalną powłoczkę. Nie odbija się na pościeli, można spokojnie ułożyć się do snu. 




Maseczka rzeczywiście pozostaje z nami do samego rana, zmywając ją o poranku zauważyłam, że skóra wygląda na nieco bardziej wypielęgnowaną niż po standardowej wieczornej rutynie. 75% wody różanej w składzie, to naprawdę dobry wynik, następne w kolejce są promotory przejścia, gliceryna, witamina B3, płatki róż i ogrom roślinnych ekstraktów, to wszystko sprawia, że nasza skóra otrzymuje prawdziwą bombę odżywczą.
Produktu nie używałam codziennie, pojawiał się u mnie zazwyczaj raz w tygodniu, nie zapchał skóry oraz nie podrażnił. 


Piękne opakowanie z dołączonym pędzelkiem poleca się na idealny prezent dla bliskiej osoby. 
Do końca lutego produkty marki Commleaf możecie kupić z 25% zniżką TUTAJ, przy zamówieniu wystarczy wpisać "dzisiajania".



Skład: ROSA CENTIFOLIA FLOWER WATER (75%) , BUTYLENE GLYCOL, GLYCERETH-26, GLYCERIN, NIACINAMIDE, ROSA CENTIFOLIA FLOWER (1%), CAVIAR EXTRACT, MIRABILIS JALAPA FLOWER/LEAF/STEM EXTRACT, TRICHOSANTHES KIRILOWII ROOT EXTRACT, IPOMOEA PURPUREA EXTRACT, OENOTHERA BIENNIS (EVENING PRIMROSE) FLOWER EXTRACT, CENTELLA ASIATICA EXTRACT, POLYGONUM CUSPIDATUM ROOT EXTRACT, SCUTELLARIA BAICALENSIS ROOT EXTRACT CAMELLIA SINENSIS LEAF EXTRACT, GLYCYRRHIZA GLABRA (LICORICE) ROOT EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA (MATRICARIA) FLOWER EXTRACT, ROSMARINUS OFFICINALIS (ROSEMARY) LEAF EXTRACT, PORTULACA OLERACEA EXTRACT, CITRUS PARADISI (GRAPEFRUIT) FRUIT EXTRACT, FRUCTAN, HYDROLYZED GLYCOSAMINOGLYCANS, SODIUM HYALURONATE, PANTHENOL, BETAINE, TREHALOSE, DIPOTASSIUM GLYCYRRHIZATE, ALLANTOIN, ADENOSINE, CYANOCOBALAMIN, TROMETHAMINE, XANTHAN GUM, CARBOMER, WATER, 1,2-HEXANEDIOL, BENZYL GLYCOL, ETHYLHEXYLGLYCERIN, RASPBERRY KETONE 

lutego 05, 2019

Puder w kompakcie Couleur Caramel (02)

Puder w kompakcie Couleur Caramel (02)
Moja naturalna kolorówka powoli się powiększa, kosmetyki Couleur Caramel opanowują kosmetyczkę, a ja nie mam nic przeciwko temu 😉. 

Dzisiaj kilka słów o pudrze w kompakcie, w którego składzie znajdziemy mikę, skrobię kukurydzianą, skwalan, witaminę E, olej karanja, olej z awokado, proszek z pestek moreli, olej z orzechów makadamii, masło shea, olej z pestek winogron, krzemionkę. 
Produkt jest w 100% naturalny, opatrzony certyfikatem EcoCert, nie zawiera talku.

Puder standardowo zapakowany jest w charakterystyczne dla marki, tekturowe opakowanie, bez problemu możemy przełożyć je do paletki magnetycznej. Kosmetyk ma fajną konsystencję, nie pyli się, jest dosyć twardy, ale nie sprawia problemów przy nakładaniu. Na twarzy wygląda bardzo naturalnie, świeżo, odcień 02 (jasny beż) dopasowuje się do mojej skóry idealnie.



Moja raczej sucha cera nie wymaga mocnego matu, u mnie puder sprawdza się bardzo dobrze, wydaje mi się jednak, że posiadaczki cery tłustej lub mieszanej będą zmuszone robić poprawki w ciągu dnia.

Podsumowując: świetny kosmetyk o pięknym składzie i naturalnym, satynowym wykończeniu. Zawiera bardzo dużo składników aktywnych, które pielęgnują skórę, dbają o jej nawilżenie i regenerację, jednocześnie utrwalając makijaż i utrzymując mat. 

Do kupienia TUTAJ.

Skład: MICA - ZEA MAYS STARCH [ZEA MAYS (CORN) STARCH]* - SQUALANE - ZINC STEARATE - TOCOPHEROL - GLYCERYL CAPRYLATE - PONGAMIA GLABRA SEED OIL - PERSEA GRATISSIMA (AVOCADO) OIL* - PRUNUS ARMENICA (APRICOT) KERNEL OIL - MACADAMIA TERNIFOLIA SEED OIL - BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA) BUTTER*- VITIS VINIFERA (GRAPE) SEED OIL*- SILICA. (+/- MAY CONTAIN: CI 77491 (iron oxides) - CI 77492 (Iron oxides) - CI77891 (Titanium dioxide) - CI77499 (Iron oxides) - CI 77742 (Manganese violet)].
* Składniki z plantacji organicznej

grudnia 31, 2018

Kosmetyczne hity 2018

Kosmetyczne hity 2018
Bardzo cieszę się na ten post, ponieważ przychodzę do was z moimi hitami, wybrałam dziewięć kosmetyków, które towarzyszyły mi w roku 2018 i do których z przyjemnością będę powracała w następnych latach. Przed wami moje kosmetyczne #topnine


1. Balsam do twarzy i ciała Willow Organics - cudowna polska marka kosmetyków naturalnych, wegańskich, o zdecydowanie najpiękniejszym zapachu. Aktualnie w ofercie znajdują się Fruity Mousse, Yellow Rose Buds i Fruity Sugar Scrub, dwa pierwsze produkty używałam i pokochałam od pierwszego spotkania. Musik do twarzy i ciała jest produktem wielozadaniowym, przy mojej suchej skórze doskonale sprawdzał się również używany jako krem do twarzy na noc, odżywia, natłuszcza i chroni skórę, a przy tym pachnie jak marzenie, słodko i cytrusowo jednocześnie. Zdarzało mi się używać go również do ciała na szczególnie suche miejsca, ale raczej oszczędnie, bo bardzo nie chciałam zobaczyć dna ;) 
Mimo treściwej formuły nie zapychał mojej cery, skład na medal: 

Mangifera Indica Seed Butter (masło mango), Butyrospermum Parkii Butter (masło shea), Carthamus Tinctorius Seed Oil (olej z krokosza barwierskiego), Prunus Armeniaca Kernel Oil (olej z pestek moreli), Tocopherol (witamina E), Litsea Cubeba Fruit Oil (olejek z werbeny egzotycznej)Copaifera Officinalis Resin (balsam z drzewa Copaiba), Citral*, Limonene*, Linalool*, Geraniol*, Citronellol*
* naturalne składniki olejku eterycznego


2. Ochronne serum antyoksydacyjne Noyau - niezbędnik w kosmetycznej każdej z nas, leciutkie, nawilżające serum, które działa jak tarcza przed smogiem, dymem papierosowym, promieniowaniem UV generowanym przez urządzenia elektroniczne. Produkt polski, wegański, naturalny.
Serum świetnie sprawdzało się zarówno latem, jak i podczas chłodniejszych miesięcy, a to szczególnie ważne, bo właśnie wtedy jakość powietrza jest najgorsza. Uwielbiam za żelową konsystencję, szybkie wchłanianie i wygładzanie, idealnie sprawdza się pod minerałami. Za działanie ochronne odpowiedzialny jest pewien glon:  
PHYCOSACCHARIDE APG– otrzymywany z glonu morskiego Laminaria Digitata tworzy na twarzy niewidzialną maskę wchłaniającą drobne zanieczyszczenia ze środowiska,  metale ciężkie, dym papierosowy, tzw. cząsteczki PM 2.5., które są zawarte w otaczającym nas zanieczyszczonym powietrzu. Dodatkowo ułatwia usuwanie tych zanieczyszczeń przy oczyszczaniu skóry.



3. Brązujący balsam do ciała i twarzy MOKOSH - słońce w słoiczku! Nie zdążyłam opisać tego produktu na instagramie, chociaż jest ze mną już od wakacji, ale zapewniam, że szczegółowa recenzja i zdjęcia na pewno się jeszcze pojawią. Ten kosmetyk to gwarancja pięknej opalenizny, bez oparzeń słonecznych, smug czy nienaturalnego koloru. To nie jest samoopalacz o sztucznym zapachu, tylko balsam, który doskonale pielęgnuje naszą skórę i jednocześnie sprawia, że nabiera ona ciemniejszego koloru. Produkt został wzbogacony składnik pochodzenia naturalnego „MelanoBronze” z ekstraktu niepokalanka pospolitego, który zwiększa naturalną pigmentację skóry poprzez stymulację produkcji melaniny w melanocytach. Dzięki temu skóra staje się ciemniejsza w taki sam sposób, jak podczas zażywania kąpieli słonecznej, jednak bez konieczności narażania jej na promieniowanie UV.
Balsam dobrze się rozprowadza i szybko wchłania, nie brudzi ubrań czy pościeli, nałożony wieczorem sprawia, że rano budzimy się z wyraźnie piękniejszą skórą, efekt możemy stopniować. 
4. Kosmetyki Shy Deer - tutaj muszę wskazać całą markę, ponieważ aktualnie nie potrafię zdecydować, który z przetestowanych przeze mnie produktów najbardziej przypadł mi do gustu. Nieśmiały Jelonek zasługuje na wyróżnienie, ponieważ pojawił się w 2018 roku i z miejsca skradł serca wielu z nas. Począwszy od filozofii przybliżania nas do natury, przez doskonałe składy, aż po wspaniałe opakowania; szkło zwieńczone drewnem. Ja przepadłam! Na moim instagramowym profilu możecie przeczytać recenzję kremu do skóry suchej i normalnej, a za jakiś czas również emulsji do demakijażu i oczyszczania oraz eliksiru do twarzy, ciała i włosów. Już mogę powiedzieć, że wszystkie te produkty są dla mnie strzałem w dziesiątkę.

5. ZOJO ELIXIRS - kosmetyki działające od wewnątrz, czyli formuły, które pozwalają nam dbać o zdrowie, witalność i piękną skórę od środka. Nie nazywam tych produktów suplementami diety, ponieważ kojarzy mi się to głównie z nabijaniem konsumentów w butelkę, ZOJO jest jednak całkowicie inne i dlatego skradło moje serce. ZOJO to eliksiry piękna, formuły wypełnione po brzegi organicznymi składnikami, witaminami, minerałami, przeciwutleniaczami. Spójrzcie na te składy, to musi działać! 
The Gorgeous Formula skład: Ekologiczna Trawa Jęczmienna w Proszku, Organiczna Czarna Porzeczka w Proszku (Ribes nigrum), Organiczny Baobab w Proszku (Adansonia digitata), Organiczna Witania ospała w Proszku (Withania somnifera), Organiczny Świerzbiec Właściwy w Proszku (Mucuna pruriens), Organiczna Triphala w Proszku (w tym: Liściokwiat garbnikowy (emblica officinalis), migdałecznik (terminalia bellrica), migdałecznik chebułowiec (terminalia chebula), Organiczna Herbata Matcha w Proszku (Camellia sinensis).

Eliksiry dodawane do koktajli stały się niezastąpionym elementem mojej pielęgnacji. 


6. Specjalistyczny balsam wyszczuplający RESIBO - działanie wyszczuplające,antycellulitowe, wysmuklające sylwetkę, a przy tym silnie nawilżające, odżywiające i regenerujące - brzmi jak bajka i chociaż nie zaobserwowałam ubytku centymetrów w udach, pokochałam ten produkt i w 2019 otworzę kolejne opakowanie. A to dlaczego - balsam nawilża jak żaden inny, przepięknie pachnie i sprawia, że skóra jest wyraźnie piękniejsza, bardziej napięta, ładna! Ruch w połączeniu z tym produktem może przynieść naprawdę zadowalające efekty, ale potrzebna jest regularność, a tej zdarzało się u mnie brakować. Może nowy rok przyniesie w tej kwestii jakieś zamiany, z balsamem Resibo nie mam zamiaru się rozstawać. 

7. Cukrowy peeling truskawkowy MAUDI Naturals - o tym produkcie pisałam na blogu niedawno, o TUTAJ, pokochałam za ten zapach, rozwodziłam się nad nim okropnie, ale peelingowanie ciała Mambą truskawkową sprawia, że nie chcę się rozstawać z tym produktem. Do tego przyjazny skład i cena! 
Skład: cukier, masło shea, olej makadamia, olej kokosowy, olej z pestek truskawki, wosk pszczeli, aromat, sproszkowane pestki truskawki, czerwony barwnik

8. Serum rewitalizujące myPOWERelixir MIYA Cosmetics - bardzo ciekawy produkt, uwielbiam za uniwersalność, ogrom zastosowań. Produkt jest nietypowy, ponieważ serum zamknięte w szklanym słoiczku ma stałą konsystencję, dopiero pod wpływem ciepła dłoni rozpuszcza się i tworzy oleistą substancję, która u mnie sprawdza się doskonale jako całonocna maseczka. Nałożony cieńszą warstwą na zwilżoną hydrolatem skórę doskonale się wchłania, bardzo dobrze regeneruje i nawilża skórę. Sprawdza się również w roli balsamu do ust czy skórek, do ciała, włosów, jako krem pod oczy. Uwielbiam takie uniwersalne kosmetyki, dlatego z tym serum z pewnością się jeszcze spotkam.

9. Krem korygujący Couleur Caramel - korektor pod oczy zapoczątkował moją miłość do kosmetyków tej francuskiej marki, wszystkie produkty zasługują na uwagę, ponieważ kosmetyków kolorowych o takich składach można ze świecą szukać. Jestem oczarowana minimalistycznymi opakowaniami i przede wszystkim zawartością, produkty certyfikowane ECOCERT i Cosmébio są odpowiedzią na oczekiwania konsumentek zafiksowanych na punkcie naturalnej pielęgnacji. 
Alternatywa dla kolorówki odstraszającej składem i świetna jakość. Mam nadzieję, że moja kosmetyczka w 2019 zostanie wypełniona po brzegi kosmetykami Couleur Caramel.  

To tyle, moja ulubiona dziewiątka w kolejności przypadkowej. 
Jestem ciekawa, czy któryś z tych produktów jest też waszym ulubieńcem! :) 


grudnia 07, 2018

Maudi Naturals - cukrowy peeling truskawkowy

Maudi Naturals - cukrowy peeling truskawkowy
Dzisiaj zapraszam na post o peelingu, który pachnie jak mamba truskawkowa 🍓
Najpierw jednak kilka słów o marce - Maudi Naturals pojawiło się na naszym rynku stosunkowo niedawno, po szybkim researchu informuję, że możecie ją spotkać w aptekach sieci ZikoSuperpharm oraz w drogerii Natura.
Pierwsza rzecz jaka rzuciła mi się w oczy, to estetyczny, prosty design i niewysokie ceny. Dalej jest już tylko lepiej, ciekawy asortyment i proste składy. W ofercie Maudi możemy znaleźć czyste oleje, hydrolaty, peelingi, glinki, masła shea z niebanalnymi wariacjami jak dodatek oleju z pomarańczy oraz czarne mydła.



Chciałabym już przejść do meritum, ale jeszcze jedna rzecz nie dawała mi spokoju, pierwsze wrażenie na temat konsystencji, opakowania i zapachu było swoistym deja vu, już gdzieś to widziałam. Jestem ciekawa, czy wam również ten produkt wydaje się znajomy, wypisz wymaluj jak peelingi NaturalMe. Podróba, pomyślałam w pierwszej chwili. Kolejne googlowanie szybko wyjaśniło, że najzwyczajniej w świecie obie marki należą do jednego producenta.
















Także, przed wami siostrzana marka NaturalMe - Maudi i jej cukrowy peeling truskawkowy.

Skład: cukier, masło shea, olej makadamia, olej kokosowy, olej z pestek truskawki, wosk pszczeli, aromat, sproszkowane pestki truskawki, czerwony barwnik.

Jak widać peeling oparty jest na olejach, drobinek złuszczających jest całkiem sporo i radzą sobie dobrze. Na pewno nie jest to agresywny zdzierak, ale robi swoją robotę. Produkt nie tylko wygładza, ale też przyjemnie natłuszcza skórę, co akurat ja bardzo lubię. No i ten zapach, 200g mamby!
Dogadaliśmy się, chętnie wypróbuję inne kosmetyki Maudi Naturals. 








października 14, 2018

Podkłady Mineralne Annabelle Minerals - moja historia

Podkłady Mineralne Annabelle Minerals - moja historia
Dzisiaj historia miłosna między mną a minerałami w trzech aktach: zauroczenie, rozczarowanie, miłość.
Moja przygoda z marką Annabelle Minerals zaczęła się w 2015 roku od trzech darmowych próbek, właściwie przez przypadek dowiedziałam się o akcji promocyjnej i postanowiłam spróbować - świetne składy, filozofia, estetyka, naczytałam się pozytywnych opinii i też chciałam spróbować "makijażu, który pielęgnuje skórę". Wszystko brzmiało doskonale! 

Akt drugi rozczarowanie: coś jednak poszło nie tak, absolutnie nie potrafiłam poradzić sobie z produktem, moja sucha skóra wyglądała jak skorupa, do tego wybrałam zły kolor, skutecznie zniechęciło mnie to do dalszego romansu z podkładami mineralnymi.
Z perspektywy czasu doskonale wiem co poszło nie tak, po pierwsze - kiepska pielęgnacja, dopiero raczkowałam w tematyce kosmetyków naturalnych i bardzo łatwo nabierałam się na wszelki greenwashing, podkłady nie chciały współpracować z wysuszoną cerą i nic dziwnego!
Kolejny grzech to nabieranie zbyt dużej ilości produktu, teraz wiem, że potrzeba bardzo malutko, żeby pokryć całą twarz, do tego stemplowałam skórę pędzlem bez żadnego wyczucia. 
Aktualnie naprawdę niewielką ilość produktu wsypuję do porcelanowej miseczki, mieszam w niej pędzlem, a następnie okrężnymi ruchami rozprowadzam po twarzy.



No i nareszcie: miłość! Po kilku latach postanowiłam dać jeszcze jedną szansę podkładom mineralnym Annabelle Minerals i nie żałuję. Tym razem zamówiłam zestaw miniaturek podkładów w formule kryjącej. Zestaw kosztuje 39.9 zł, w eleganckim pudełeczku otrzymujemy 16 próbek, wszystkie dostępne wersje kolorystyczne i odcienie (Sunny, Golden, Natural, Beige), dzięki czemu możemy dopasować do naszej karnacji idealny odcień podkładu.

Zestawy miniatur powstają w Spółdzielni Socjalnej, która aktywizuje zawodowo osoby niepełnosprawne, dlatego ich dostępność jest często nieduża - trzeba polować! KLIK.

Przechodząc do rzeczy, tym razem między mną a Annabelle Minerals od razu zaiskrzyło, podkład pięknie kryje, stapia się z cerą, nie wygląda sucho, ani nie wysusza skóry. Efekt jest bardzo naturalny, a poziom krycia naprawdę zadowalający, do tego cera jest pięknie rozświetlona.
Wersja kryjąca przeznaczona jest dla skóry suchej i normalnej, małym minusem jest to, że skóra przetłuszcza mi się nieco szybciej niż w przypadku podkładów w płynie, prawdopodobnie zainwestuję w puder tej samej marki.

Podsumowując, jestem bardzo zadowolona! Dajcie znać, czy też używacie kosmetyków mineralnych. 

Skład: mica, titanium dioxide, zinc oxide, iron oxide. 



października 05, 2018

Vianek - Intensywnie łagodzące masło do ciała

Vianek - Intensywnie łagodzące masło do ciała
Przychodzę do was dzisiaj z krótką recenzją masła do ciała marki Vianek. 
Od producenta: Delikatne masło do ciała łączące właściwości niezwykle cennego oleju kokosowego i ekstraktu z kozłka lekarskiego. Silnie nawilża, wygładza i zmiękcza naskórek, łagodzi podrażnienia i zapewnia komfortowe uczucie relaksu. Wosk pszczeli i gliceryna przyspieszają regenerację i odbudowę warstwy wodno-lipidowej. Systematyczne stosowanie pozwala cieszyć się aksamitnie gładką skórą, odporną na przesuszenie i łuszczenie.


Seria różowa szczególnie dobrze sprawdzi się w przypadku skóry suchej, wrażliwej, skłonnej do podrażnień, w skrócie - jesienią każda z nas go potrzebuje! 🍃🍂
W składzie olej sojowy, kokosowy, ekstrakt z kozłka lekarskiego, wosk pszczeli. Oczywiście nie znajdziemy w nim parafiny, olejów mineralnych, PEGów, parabenów. Ze względu na zawartość wosku pszczelego w składzie, NIE jest wegański.


Skład:
Aqua, Glycine Soja Oil (olej sojowy), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Glycerin (gliceryna), Glyceryl Stearate (emulgaotr, działanie pośrednio nawilżające), Sorbitan Stearate (emulgator), Sucrose Cocoate (emulgator otrzymywany z oleju kokosowego), Valeriana Officinalis Root Extract (ekstrakt z kozłka lekarskiego), Cera Alba (wosk pszczeli), Cetearyl Alcohol (emolient, ma działanie nawilżające), Xanthan Gum, Benzyl Alcohol (konserwant), Parfum (kompozycje zapachowe), Dehydroacetic Acid (konserwant, dozowolony przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne), Amyl Cinnamal (zapach), Geraniol (zapach), Lilial (zapach), Linalool (zapach), Hexyl Cinnamal (zapach), Limonene (zapach).




Produkt ma intensywnie nawilżać, zmiękczać i wygładzać skórę, łagodzić podrażnienia, przyspieszać regenerację.

Masło ma raczej konsystencję gęstego balsamu, przy rozprowadzaniu trzeba z nim trochę powalczyć, wpracować w skórę, żeby całkowicie się wchłonął, bardzo ładnie pachnie i dobrze nawilża.
Pojemność 250 ml wystarczy na jakiś czas, produkt należy zużyć w ciągu 3 miesięcy. 

Myślę, że to fajny, treściwy produkt na jesienny dni, otula skórę, chroni przed czynnikami atmosferycznymi i świetnie regeneruje



października 01, 2018

Korygujący krem pod oczy Zielona herbata Mokosh - recenzja, skład

Korygujący krem pod oczy Zielona herbata Mokosh - recenzja, skład
Pierwszy dzień października 🍂 dla kogo z Was oznacza to powrót na uczelnię?
Dla wszystkich zmęczonych oczu, przy niewyspanym poniedziałku - obiecana recenzja korygującego kremu pod oczy Zielona herbata od Mokosh.
Ten niewielki słoiczek już od jakiegoś czasu towarzyszy mi przy porannej i wieczornej pielęgnacji, dzisiaj przyszedł czas na moje kilka słów. 

W kremie znajdziemy takie składniki aktywne jak olej arganowy, olej z nasion sezamu, ekstrakt z zielonej herbaty, olej kokosowy, ekstrakt z alg brunatnych oraz czerwonych, kofeinę, kwas hialuronowy, witaminę E, olej z nasion słonecznika (wymienione zgodnie z kolejnością w Inci).



Mamy więc moc olejów, które nawilżą i zregenerują skórę, ekstrakt z zielonej herbaty o działaniu antyoksydacyjnym i opóźniającym oznaki starzenia, wyciągi z alg, które zapobiegają rozszerzaniu naczyń krwionośnych oraz kofeinę, która stymuluje mikrokrążenie w skórze i redukuje cienie pod oczami oraz opuchnięcia.

Oprócz tego Mika, której zastosowanie w kosmetykach bardzo lubię - pięknie rozświetla i upiększa optycznie skórę.

Krem mimo bogatego składu jest całkiem lekki, ma przyjemną konsystencjęszybko się wchłania i jest szalenie wydajny!
Sprawdza się pod makijaż, fajnie współpracuje z korektorem od Couleur Caramel, utrzymuje odpowiedni poziom nawilżenia skóry pod oczami przez cały dzień. Redukcji cieni nie odnotowałam.


Skład: 
Aqua, Decyl Cocoate (emolient, pochodzenia roślinnego), Argania Spinosa Kernel Oil (oleja rganowy), Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil (olej z nasion sezamu), Glycerin (gliceryna), Glyceryl Stearate Citrate (emulgator pochodzenia roślinnego), Cetearyl Alcohol (wpływa na konsystencję, pochodzenia roślinnego, ma działanie zmiękczające), Betaine (surowiec ochodzenia roślinnego, bardzo dobrze nawilża), Isostearyl Isostearate (emolient pochodzenia roślinnego), Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract (ekstrakt z zielonej herbaty), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy), Cetyl Ricinoleate (emolient pochodzenia roślinnego), C10-18 Triglycerides (emolient pochodzenia roślinnego), Ascophyllum Nososum (Brown Algae) Extract (ekstrakt z alg brunatnych), Asparagopsis Armata (Red Algae) Extract (ekstrakt z algi czerwonej), Caffeine (kofeina), Glyceryl Caprylate (emolient otrzymywany z oleju kokosowego), Xanthan Gum (substancja konsystencjotwórcza, pochodzenia naturalnego), Sodium Hyaluronate (kwas hialuronowy w postaci soli), Benzyl Alcohol (konserwant*), Tocopherol (witamina E), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej z nasion słonecznika), Hyaluronic Acid (kwas hialuronowy), DehydroaceticAcid (konserwant*), Tetrasodium Glutamate Diacetate (substancja chelatująca; wiąże się z innymi substancjami), Parfum (kompozycje zapachowe), Mica (składnik mineralny), Titanium Dioxide (składnik mineralny), Iron Oxide (składnik mineralny).

*surowce zatwierdzone przez instytucje certyfikujące kosmetyki naturalne

Krem jest dostępny w pojemności 15 i 30 ml, ja posiadam wersję mniejszą i ogromnie mnie to cieszy, bynajmniej nie dlatego, że jestem niezadowolona z produktu! Producent zaleca, żeby zużyć krem w ciągu 3 miesięcy od otwarcia, a jako, że jest on niesamowicie wydajny, to przynajmniej dla mnie byłoby to nie lada wyzwaniem.
Jak najbardziej jestem zadowolona, marka Mokosh jeszcze nigdy mnie nie zawiodła:)



Copyright © 2016 dzisiaj ania , Blogger